10 sposobów na oduczenie dziecka ssania kciuka

Twoje dziecko ssie kciuka? Zastanawiasz się czy jest to lepsze rozwiązanie od używania smoczka? Jeśli tak, to dobrze, że tu trafiłaś bo ssanie kciuka może przysporzyć wielu niepotrzebnych problemów i Tobie i dziecku. A z poniższego tekstu dowiesz się jak tych problemów uniknąć. 

Click to rate this post!
[Total: 2 Average: 5]

Dziecko ssące kciuka przez sen

Wielu rodziców celowo bardzo szybko zabiera dziecku smoczek, obawiając się, że później może być trudno je oduczyć jego używania. Wtedy zazwyczaj jako zamiennik w ustach dziecka pojawia się jego własny kciuk. Malec ssąc kciuka łatwiej zasypia, szybciej się uspokaja i w dodatku tak słodko wygląda, prawda? Tylko, że niestety ten medal ma również swoją gorszą stronę. Ssanie kciuka może powodować choroby skóry, zapalenie paznokci, większą podatność na infekcje, niekorzystne zmiany w uzębieniu, wady zgryzu i wymowy. W dodatku badania jasno pokazują, że dziecko łatwiej jest odzwyczaić od ssania smoczka niż kciuka.

Smoczek, mimo oporu, można dziecku zwyczajnie zabrać, a kciuk ma zawsze przy sobie. Zatem jeśli na dobre przyzwyczai się do jego ssania to sprawa staje się dosyć skomplikowana i wielu rodziców toczy ze swoimi pociechami prawdziwe batalie o to żeby ten nawyk skutecznie usunąć. Sposoby, plany, taktyki, strategie… czasem będąc rodzicem możesz poczuć się jak na polu bitwy. Ale jeżeli starcie idzie o słuszną i istotna sprawę to musisz zwyciężać konsekwentnie idąc do celu, którym jest zdrowie Twojej pociechy.

Kciuk zazwyczaj ląduje w ustach dziecka, kiedy przeżywa ono silne emocje. Może też wiązać się z poczuciem nudy lub ze zwykłego przyzwyczajenia. Kiedy okazjonalne ssanie kciuka zacznie przemieniać się w nawyk to należy zacząć działać! 2-latek, który intensywnie i notorycznie to robi jest już zdecydowaniem powodem do niepokoju i interwencji. Nie wiesz jak to robić? Poniżej znajdziesz 10 sprawdzonych sposobów uważanych za najbardziej skuteczne.

 

1. Niesmaczne substancje z apteki

W aptekach dostępne są środki farmaceutyczne w postaci maści oraz lakierów, produkowane konkretnie w celu wspomagania zwalczania ssania paluszków przez dzieci. Ich działanie jest dosyć proste. W założeniu mają być bardzo niesmaczne i utrzymywać się na palcu przez dłuższy czas, co ma skutecznie zniechęcać do jego wkładania do ust. Założenie w teorii dobre, ale jak to często w życiu bywa: teoria teorią, a praktyka praktyką. Skuteczność tego typu preparatów jest po prostu niska. Dziecko po pierwszym zdziwieniu, zazwyczaj dosyć szybko przyzwyczaja się do nowego smaku i po pewnym czasie przestaje mu on przeszkadzać. W ekstremalnych przypadkach bywa nawet tak, że dziecko, które dopiero poznaje smaki może polubić lakier, który w teorii miał mu bardzo źle smakować. Reasumując zatem, żeby ta metoda dobrze zadziałała u Twojego dziecka to musisz mieć albo sporo szczęścia, albo wspierać ją inną metodą, aby osiągnąć efekt synergii.

2. Rozmowa

Dwuletnie dziecko jest już zazwyczaj osobą, z którą można prowadzić proste konwersacje i stosować argumentację swoich decyzji. W związku z tym staraj się dziecku tłumaczyć, że ssanie paluszka jest złe i należy tego unikać. Podaj mu prawdziwe powody: czyli, że może mieć od tego brzydkie ząbki, może rozboleć brzuszek, a skórka na paluszku zacznie się łuszczyć i pojawią się strupki. Warto stosować porównania i np. zapytać czy ulubiony kolega ze żłobka też ssie kciuka? Tylko wcześniej lepiej upewnij się, że tego nie robi, żeby nie strzelić sobie w stopę;) Można też powoływać się na autorytety i np. będąc u lekarza zapytać Pani doktor przy dziecku czy ssanie paluszka jest zdrowe? Argumentacja usłyszana od lekarza zazwyczaj wywiera na dziecku spore wrażenie, więc warto wzmacniać swój przekaz taką metodą. Po wizycie lekarskiej można też przypominać dziecku “A pamiętasz co mówiłą Pani doktor o wkładaniu paluszków do buzi?”.

3. Skarpetka

Niektórzy uważają tą metodę za nieco drastyczną, ale jest dosyć skuteczna, ponieważ fizycznie uniemożliwia dziecku włożenie kciuka do buzi. Polega na założeniu na dłoń dziecka dosyć wąskiej skarpetki i przewiązanie jej na wysokości nadgarstka plastrem. Nie za mocno, żeby nie zakłócić prawidłowego krążenia krwi w rączce, ale też nie za lekko, żeby maluszek nie zsunął sobie skarpetki. Tak przygotowana przeszkoda praktycznie uniemożliwia włożenie do buźki jakiegokolwiek paluszka z dłoni na której jest założona skarpetka. Co prawda istnieje ryzyko, że jako substytut do ust zacznie trafiać druga rączka, ale jest to raczej rzadkie i dużo mniej intensywne. Spodziewaj się, także, że kiedy dziecko już zorientuje się po co jest skarpetka na jego dłoni, to będzie dosyć mocno oponować. Płacz i chowanie rączki to coś co na pewno Cię nie ominie. Wtedy można proponować dziecku układ: “ściągamy skarpetkę jeśli obiecasz, że nie będziesz ssał kciuka”. Oczywiście układ ten będzie przez dziecko wielokrotnie łamany, ale krok po kroku postęp powinien być mocno zauważalny. Dużą zaletą tej metody jest jej przydatność w nocy. Wtedy kiedy Ty śpisz (przynajmniej w teorii:) i nie możesz kontrolować dziecka, a maluszek z kolei wkłada paluszek do ust odruchowo i nieświadomie.

Warto też wspomnieć, że dwuletnie dziecko zazwyczaj nie potrafi sobie skutecznie ściągnąć takiej “ozdoby” z rączki. Dzieci starsze mogą być już do tego zdolne, więc metoda “na skarpetkę” jest bardziej skuteczna u młodszych dzieci.

4. Mechaniczne zabezpieczenia z apteki

Gadżety działające na podobnej zasadzie jak skarpetka dostępne są także w sklepach internetowych oraz w aptekach. Podobnie jak powyższa metoda mają za zadanie fizycznie uniemożliwić ssanie kciuka lub sprawić, aby było dużo mniej przyjemne. Dwa przykłady takich gadżetów znajdziesz na poniższym zdjęciu. W teorii prezentują się bardzo zachęcająco, ale w praktyce spisują się przeciętnie. Często ich rozmiar ciężko jest dopasować do dłoni dziecka, które przecież rośnie praktycznie z tygodnia na tydzień. Solidność ich wykonania też zazwyczaj nie powala. No i jest jeszcze jedna bardzo duża wada – cena. Dla przykładu gadżet widoczny na obrazku po lewej stronie kosztuje około 150 zł. Natomiast średnia ocen zadowolenia wystawiona przez użytkowników jednego ze znanych portali sprzedażowych wynosi: 3,5 w 5-stopniowej skali. Mówiąc kolokwialnie – tyłka nie urywa…
Zabezpieczenia na dłonie przed ssaniem kciuków

5. Wyciąganie

Pamiętaj także o najzwyczajniejszym w świecie wyciąganiu paluszka z buzi maluszka Siedzicie razem i oglądacie bajkę? Kiedy widzisz, że dziecko pcha kciuka do buźki to od razu interweniuj i mu go wyciągaj. Ważne, aby robić to natychmiast, bo im dłużej paluszek znajduje się z buzi tym ciężej jest go wyciągnąć. Kiedy dziecko bawi się samo to też zerkaj na niego od czasu do czasu i interweniuj kiedy tylko zauważysz, że kciuk poszedł w ruch. Jeśli prośby nie pomagają to możesz uciekać się do stawiania ultimatum typu: “albo paluszek wraca na swoje miejsce, albo wyłączamy bajkę”. Staraj się to jednak robić z wyczuciem, żeby nie wyglądało to jak terroryzowanie dziecka.

6. Zlokalizuj triggery

Trigger zwany też wyzwalaczem lub spustem, może być wszystkim co skłania osobę do określonego działania. Ssanie kciuka przez dziecko może być podświadomie powiązane z konkretnymi wydarzeniami (np. zasypaniem, oglądaniem bajki itp.) lub przedmiotami. Innymi słowy, dziecko zaczyna nieświadomie wytwarzać swoje własne rytuały, których jednym z elementów jest właśnie pchanie paluszków do ust. Postaraj się zatem zlokalizować triggery wyzwalające u Twojego dziecka chęć ssania kciuka i w miarę możliwości je wyeliminuj. Jednym z przykładów wziętych z realnego życia jest maluszek, który w lubością ssał paluszek, gdy tylko złapał w drugą dłoń… metkę. Nie było ważne czy była to metka przy maskotce, koszulce, pościeli, kocyku czy czymkolwiek innym. Korelacja była tak silna, że jakkolwiek zauważona metka lądowała w jednej dłoni, a kciuk drugiej dłoni w ustach. Logicznym wyjściem było zatem poucinanie metek ze wszystkich przedmiotów w domu i duża poprawa przyszła niemal natychmiast. Kluczem jest tu dostrzeżenie współzależności, a to wymaga dosyć wnikliwej obserwacji zachowań dziecka.

7. Cebula, czosnek, cytryna

Niektóre mamy są zwolenniczkami stosowania sposobów babcinych. Do tych należy zaliczyć smarowanie paluszka produktami spożywczymi o intensywnym smaku lub aromacie jak np. cytryna, czosnek, cebula. Zalety tej metody to ich niewielki koszt i łatwość stosowania. Jeśli zdecydujesz się wypróbować ten sposób to przed posmarowaniem palca zwróć koniecznie uwagę, czy jego skóra nie jest już podrażniona. W takim wypadku posmarowanie jej np. cytryną może być bardzo bolesne i spowodować stan zapalny. Ryzykiem jest też sytuacja, w której np. zmęczone dziecko będzie pocierać rączkami oczy i drażniące soki się do nich przedostaną, co również może być bardzo nieprzyjemne. No i pamiętaj, że każde dziecko lubi co innego i np. wiele maluchów wprost przepada za smakiem cytryny i potrafią je jeść bez najmniejszego grymasu na twarzy, co dla większości dorosłych jest wprost niewykonalne.

Czosnek i dwie cebule

8. Substytuty

Dosyć dobrym sposobem jest wprowadzanie substytutów zastępujących kciuk w ustach. Wiele dzieci lubi ssać paluszek podczas zasypiania ponieważ daje im to poczucie bezpieczeństwa i relaksu. W takim przypadku dobrym pomysłem jest np. podsuwanie do rączki ulubionej maskotki, która również pomoże wypełnić tą funkcję. Innym sposobem jest trzymanie dziecka za rączkę przez mamę lub tatę. To także mocno podnosi poziom poczucia bezpieczeństwa u maleństwa. W dzień można dawać dziecku coś co zajmie jego rączki podczas oglądania bajki. Może być to np. popularny “gniotek” czy też miękka piłeczka, którą maluch będzie z przyjemnością obracał w rączkach, a to z kolei nieco zagłuszy jego chęć ssania kciuka.

9. Tworzenie historii

Tworzenie historii, albo mówiąc bardzo współcześnie storytelling. Jest to próba zaangażowania dziecka przez opowiedzenie historii związanej z danym problemem. Możesz zatem wymyślić jakąś ciekawą bajkę, którym kluczowym elementem będzie zaprzestanie ssania kciuka, co w konsekwencji przyniesie szczęśliwe zakończenie. Jako postacie możesz obsadzić osoby, które dziecko zna lub kojarzy, albo też zupełnie fikcyjne jak: księżniczki, rycerzy czy zwierzątka.

Innym pomysłem jest personifikowanie paluszków w dłoni i zwracanie uwagi, że wszystkie paluszki się cieszą bo mogą oglądać piękny świat, zabawki, bajki, a tylko jeden kciuk jest ciągle schowany w buźce i jest mu przykro.

Storytelling daje Ci naprawdę duży wachlarz możliwości, a kluczowa jest tu Twoja wyobraźnia i trafny dobór elementów historii, które zaangażują dziecko. Staraj się też stawiać, na motywowanie pozytywne, a nie opierać bajek na straszeniu dziecka. Może bowiem to przynieść odwrotny skutek do zamierzonego. Zestresowane dziecko będzie ssało kciuk jeszcze gorliwiej niż przedtem.

10. Pochwały i nagradzanie

Pochwały i nagradzanie czyli klasyczne metoda “marchewki”. Każdy z nas lubi być chwalonym i wyróżnianym. Nie inaczej jest u dzieci. Zatem każdy, nawet najmniejszy progres w walce ze ssaniem kciuka staraj się dostrzegać i chwalić. Nie tylko przy dziecku, ale też przy innych osobach co dodatkowo wzmocni pozytywny przekaz. Uciekaj się do pochwał podwyższających jego status typu: “no teraz to już jesteś jak starsze dzieci lub jak prawdziwy harcerz”. Od czasu do czasu możesz też stosować jakieś formy drobnych nagród typu: kupienie nowego samochodziku czy lalki. Nie rób jednak tego nazbyt często, żeby nie wprowadzać nawyku oczekiwania materialnej nagrody za każdy dobry uczynek. Słowna pochwała, docenienie przy babci i dziadku czy też czułe przytulenie – tego za to nie żałuj.

 

Dziesięć powyższych metod to najpowszechniejsze i najbardziej skuteczne sposoby walki ze ssaniem kciuka. Bardzo dobrą praktyką jest łączenie wielu metod, aby wzajemnie wzmacniały swój efekt. Jeśli ssanie przekształciło się w nawyk to raczej zapomnij, że pozbędziesz się go w tydzień lub dwa. Potrwa to raczej zdecydowanie dłużej i nierzadko nawet kilka miesięcy. Musisz być cierpliwa, konsekwentna i uczulić na ten problem innych opiekunów dziecka (panie w żłobku, dziadków, ciocie itd.) Pozostałe osoby, które opiekują się dzieckiem muszą wspierać Twoje wysiłki, aby całe starania miały sens. Jeśli bowiem dziecko spędzi weekend u dziadków, którzy zaniechają wsparcia, to nawet wielotygodniowy progres w usuwaniu nawyku może się szybko uwstecznić i wrócić praktycznie do punktu wyjścia.

Pamiętaj także o żelaznej konsekwencji. Staraj się nie robić “luźniejszych dni”, kiedy zwyczajnie nie masz już ochoty walczyć i odpuszczasz temat. Wyjątkiem mogą być sytuacje kiedy dziecku jest naprawdę źle lub jest chore i np. ma gorączkę. Wtedy wyższym priorytetem jest dobre samopoczucie dziecka, któremu ssanie kciuka niestety sprzyja.

Nie rób za to błędu “spoczywania na laurach”. Jest to sytuacja kiedy widzisz, że udało się osiągnąć spory progres, dziecko coraz rzadziej pcha paluszki do buzi, więc otwierasz szampana (oczywiście bezalkoholowego;), wszem i wobec ogłaszasz zwycięstwo i myślisz, że sporadyczne ssanie kciuka to już tylko ostatki, które zaraz zupełnie ustąpią. Może być tak, ale wcale nie musi. Więc lepiej naprawdę upewnij się, że uporałaś się z problemem, żeby przez zaniechanie w ostatnim momencie nie poczuć się, jak uczestnik koła fortuny, który znając hasło myślał, że już wygrał, a właśnie jego strzałka wskazała pole “bankrut”;)

Macie własne sprawdzone sposoby na uporanie się ze ssaniem kciuków przez maluszki? Jeśli tak, to podzielcie się proszę nimi w komentarzu poniżej.